Mamy działkę na wsi, więc któregoś dnia sąsiadka zatrzymała mnie z pytaniem: "Natalia, co tam się dzieje z ciocią Anną?"

Nie wiem, o co jej chodzi. Ciocia Anna jest moją ciotką. Mieszka w mieście. Ma 80 lat, ale wciąż jest dość energiczna i samowystarczalna.

Chodzę do niej tylko po to, by przynieść jej jedzenie. A ona odwiedza nas, żeby porozmawiać, kiedy się nudzi. Mamy dobre relacje.

"Wszystko było w porządku, byłam u niej dzisiaj" - odpowiedziałam ostrożnie. Mogłam odwiedzać ciotkę kilka razy dziennie, na wszelki wypadek, ponieważ była starszą osobą.

Chcę dodać, że niedawno rozmawiałam z żoną siostrzeńca mojej ciotki. Zaproponowała mi opiekę nad ciocią, w zamian za co pozwoliła jej przepisać na nas mieszkanie.

Popularne wiadomości teraz

"Czułam się zbyt stara i zbyt zmęczona, by mieć kolejne dziecko, ale Adam zrobił wszystko, co w jego mocy, by zmienić moje zdanie"

"Co za zdrada, nie mam pojęcia, od kogo są te bukiety": byli dobroczyńcy, którzy powiedzieli mi o twoich podróżach

"Kiedyś skończyły mi się pieniądze i byłam w innym mieście. Nie miałam ani grosza w portfelu, więc zadzwoniłam do męża, ale on mnie zaskoczył"

"Mieliśmy wesele. Daliśmy tej parze mieszkanie, które oszczędzaliśmy dla naszej córki. Urządziliśmy je": co jeszcze możemy zrobić

Zastanowiłam się i odmówiłam, ciocia jest jeszcze w takim stanie, że nie wymaga specjalnej opieki, nie jest mi trudno zanieść jej obiad, a nie chcę się kłócić z krewnymi z powodu mieszkania.

Zwłaszcza, że mój siostrzeniec nigdy o niczym takim nie wspominał, może to był pomysł jego żony.

Mężczyzna jest bardzo surowy, a kobieta miła i słodka. Namawiają ją, żeby oddała im mieszkanie i grożą, że jej krewni oddadzą ciotkę do domu opieki. Zastanowiłam się nad tym, nie zauważyłam żadnych obcych na naszym podwórku, a sama ciotka nie skarżyła mi się.

I wtedy zdałam sobie sprawę, że sąsiad mówił o mnie i moim mężu. Ja jestem miłą kobietą, która próbuje udobruchać ciotkę, a mój mąż jest surowym mężczyzną.

On naprawdę nie pozwala sąsiadce z góry zbytnio wpływać na jego prawa, tak zasłużył sobie na tę sławę. A jak inaczej się zachować, skoro już dwa razy zalała i nawet nie uważa za stosowne przeprosić.

Wyjaśniłem sąsiadce sytuację i patrzyłem, jak mruży oczy. Sąsiadka nie spodziewała się takiego zakończenia, być może liczyła na ciekawy ciąg dalszy historii, ale w rzeczywistości wszystko okazało się prostsze.

Wystarczyło się uśmiechnąć i opowiedzieć mężowi o tym, jak zostaliśmy opisani jako oszuści.

Tak się robi bezinteresowne uczynki, a w rzeczywistości jest się podejrzewanym o pogoń za zyskiem.

Nie mam żadnego pożytku z mieszkania mojej ciotki. Mamy domek na wsi, w dodatku obok lasu. Truskawki są dojrzałe, pójdę trochę nazbierać.

Moje dzieci uwielbiają placki z truskawkami i kompot truskawkowy. I niech moja ciotka żyje jeszcze sto lat, żeby nikt się nie skusił na jej mieszkanie.

Kwestia mieszkania naprawdę psuje ludzi. Tak kiedyś mówili klasycy. Co sądzicie o tej sytuacji?