Wszyscy ludzie mieszkali wtedy w małych domkach, a my musieliśmy jeździć 20 kilometrów za miasto do pracy. Domy były podzielone na 2 pokoje. Wszyscy pracownicy naszego przedsiębiorstwa mieszkali w tej wiosce.

Kiedy dostaliśmy z mężem pracę, od razu stanęliśmy w kolejce po mieszkanie w normalnym domu, który zapewniła nam firma. W połowie lata niektórzy pracownicy już się wprowadzili.

Przez kilka dni świętowaliśmy wprowadzenie się do domu imprezami i ucztami. Nasze długo oczekiwane dwupokojowe mieszkanie było prezentem z góry.

Ale pewnego dnia dostaliśmy wiadomość, że dom mojego przyjaciela spłonął, nigdy nie dowiedzieliśmy się, czy to było podpalenie, czy wypadek. Nie było im łatwo, w rodzinie było czworo dzieci.

Mój mąż i ja wiedzieliśmy, że pod naszym mieszkaniem znajduje się jedno wolne, jako hotel dla szefów, kiedy nadejdzie następna inspekcja. Oczywiście poprosiliśmy dyrektorkę firmy, aby przenieść do pustego mieszkania jej rodzinę. Ludzie nie mają już dachu nad głową, ale muszą gdzieś mieszkać. Ale nasze błagania pozostały bez odzewu.

Popularne wiadomości teraz

"Nie ufaj Lisie, to zła osoba. Znam ją od 20 lat". To nie powstrzymuje jej przed korzystaniem z usług twojego męża

Rodzice Anny nie wzięli udziału w ślubie, mówiąc swojej jedynej córce, że to małżeństwo nie przetrwa

"Czułam się zbyt stara i zbyt zmęczona, by mieć kolejne dziecko, ale Adam zrobił wszystko, co w jego mocy, by zmienić moje zdanie"

"Kiedyś skończyły mi się pieniądze i byłam w innym mieście. Nie miałam ani grosza w portfelu, więc zadzwoniłam do męża, ale on mnie zaskoczył"

Mój mąż powiedział im, żeby weszli do tego pustego mieszkania przez nasz balkon, otworzyli drzwi od środka i kazali im wszystkim się wprowadzić. Tego samego wieczoru nasz plan się powiódł i rodzina mojej przyjaciółki spała w swoim nowym mieszkaniu.

Gdy tylko szefowie dowiedzieli się o tym, byli wściekli, próbowali się kłócić, ale nikt nie mógł eksmitować bezdomnej rodziny z wieloma dziećmi. Pozwolili im tam zostać, dopóki pogoda się nie ociepli.

Powiedziałam mojemu przyjacielowi, że tak nie powinno być. Skoro zaczęliśmy tę sprawę, to musimy ją skończyć! Żeby sprywatyzować mieszkanie, trzeba pojechać do stolicy i poprosić o poradę eksperta.

Kobieta wysłuchała mnie, ale bez względu na to, jak bardzo ich przekonywała, nic nie osiągnęła. Gdy była już gotowa się poddać i wrócić do domu z niczym, jej przyjaciółka spotkała starszego mężczyznę. Wysłuchał jej historii ze szczegółami i polecił, by skontaktowała się z prawnikiem.

Wczesnym rankiem wyruszyła w drogę. Kiedy potem siedzieliśmy i słuchaliśmy jej historii, opowiedziała nam, jak podróżowała do innego wszechświata. Natychmiast została wysłana do właściwego biura.

Pracownik wysłuchał smutnej historii mojej przyjaciółki, zadzwonił do naszego szefa z firmy i powiedział rozkazującym tonem: "Że mieszkanie powinno być pilnie zameldowane tej rodzinie!".

Usiedli w jego biurze, a on szczegółowo wypytał ją o jej życie. Następnie wysłał ją do biura rachunkowego po darmowy bilet na powrót do domu i pieniądze na pomoc humanitarną dla wielodzietnej rodziny.

Pod koniec miesiąca stała się oficjalną właścicielką mieszkania i nikt nie mógł wyrzucić rodziny z ich przytulnego nowego domu.