Byliśmy sobie bardzo bliscy, kochałam go całym sercem, jakby był moim własnym, i przez te wszystkie lata nie pozwalałam sobie patrzeć na innych mężczyzn. To było szczęśliwe, spokojne i przytulne małżeństwo.

Jego odejście nie było dla mnie łatwe, a życie potoczyło się tak, że rok po jego śmierci poznałam mężczyznę, którego naprawdę pokochałam. Miłością, jakiej nigdy w życiu nie czułam.

Moje córki też to widziały. Miałyśmy z ojcem zupełnie inny kontakt, ciepły, bliski, ale bez pasji i żaru w oczach. Starsza była szczęśliwa, a młodsza powściągliwa i spokojna.

Z moim nowym mężem bardzo szybko się zżyłam, oświadczył mi się i wzięliśmy ślub. Teraz mieszkamy u niego. Moja najstarsza córka jest już mężatką i mieszka z mężem we własnym mieszkaniu, mają bardzo ciepłe i bliskie relacje.

Ale młodsza jest bardzo trudna. Kiedyś podsłuchała rozmowę z moją najlepszą przyjaciółką na temat mojego pierwszego męża i obecnego. I to było wszystko! Całkowicie się ode mnie oddaliła. Prawie nigdy nie rozmawiamy. Kiedy dzwonię lub chcę przyjść, zawsze szuka wymówki, żeby odmówić. Sama nigdy nie dzwoni ani nie przychodzi.

Popularne wiadomości teraz

Rodzice Anny nie wzięli udziału w ślubie, mówiąc swojej jedynej córce, że to małżeństwo nie przetrwa

"Czułam się zbyt stara i zbyt zmęczona, by mieć kolejne dziecko, ale Adam zrobił wszystko, co w jego mocy, by zmienić moje zdanie"

Żaden z gości na weselu nie miał pojęcia, że para młoda ledwo się zna, ale Anna nie spodziewała się, że będzie to znak od losu

"Pobraliśmy się, gdy byłam już w siódmym miesiącu ciąży. Świętowaliśmy skromnie, tylko z najbliższymi. Po ślubie nie mieliśmy dokąd pójść"

Próbowałam z nią porozmawiać, nakłonić ją do szczerej rozmowy, ale to tylko pogorszyło sprawę. Moja córka zalała się łzami i rozłączyła. Starszej udało się z nią porozmawiać. Od niej dowiedziałam się wszystkiego. Dla młodszej jestem zdrajcą. Jest jej przykro i boli ją ojciec.

Bardzo go kochała. Nie chce i nie może zrozumieć i zaakceptować mojego szczęścia, nie może i nie chce się ze mną komunikować, jestem dla niej zdrajcą, a komunikowanie się ze mną jest również zdradą jej ojca. Ona sama, pomimo swojego wieku, nie może w pełni przetworzyć jego śmierci i nadal go opłakuje.

Nie wiem, co robić. Bardzo kocham mojego drugiego męża, ale jeśli będę musiała wybierać między mężem a córką, to bez dwóch zdań wybiorę córkę. Chyba nie ma wyjścia. Wyjaśnię wszystko mężowi i złożę pozew o rozwód.

Czy to naprawdę zdrada córki i zmarłego męża? Teraz jestem z nim szczęśliwa, a moja córka przez to cierpi. Czy po czymś takim mogę nazywać się dobrą mamą?