Byłam szczęśliwa w małżeństwie, bardzo kochałam mojego męża. Pracowaliśmy, wszystko rozwijało się stopniowo, jak to u ludzi.

Pewnego dnia Andrzej powiedział mi, że wieczorem wyjeżdża w delegację. Miałam złe przeczucia, jakbym wiedziała, że nie wróci.

I tak się stało, następnego dnia poinformowano mnie, że zmarł. Szczerze mówiąc, prawie nie pamiętam tego okresu mojego życia, wszystko było zamazane.

Każdej nocy gorzko płakałam w poduszkę, minął rok, a ja wciąż widziałam jego twarz, słyszałam jego głos i gesty w mojej głowie. Teściowie często mnie odwiedzali, zabierali do siebie wnuczkę.

Ciągle też podkreślali, że powinnam pielęgnować pamięć o mężu. Podpowiadali, że nie powinnam sprowadzać do domu nikogo innego. Ale mnie to wtedy nie obchodziło, nie potrafiłam nawet myśleć o innych mężczyznach.

Popularne wiadomości teraz

„Przez pięć lat myślałam, że mój mąż już nie żyje, ale pewnego dnia prawda wyszła na jaw: dlaczego nie zauważyłam tego wcześniej"

„W pierwszych miesiącach po porodzie marzyłam, że ktoś zabierze syna, ale dwadzieścia lat później zdałam sobie sprawę, jak bardzo zgrzeszyłam”

Żona zdała sobie sprawę ze wszystkiego, gdy przekroczyła próg domu i odkryła, że brakuje jej futra: „Maciej, jak mogłeś”

„Oligarcha przywiózł żonę do szpitala położniczego, a po urodzeniu dziecka jej kierowca zawiózł ją nie do luksusowego domu, ale na dworzec kolejowy”

Minęło już dziesięć lat, które minęły dla mnie jak chwila. Teraz mam innego męża i dwóch synów. Jest naprawdę kochaną żoną, moja córka nazywa go tatą. Pamiętam mojego pierwszego męża, ale czas naprawdę leczy, a tamten okres wydaje mi się teraz złym snem.

Na początku teściowie patrzyli na mnie z potępieniem, ale zrozumiałam, że to nie moja wina, że życie tak się potoczyło. Nie powiedzieli mi krzywego słowa prosto w twarz, ale wciąż czuję ich wrogość. Rozumiem, że ich syn odszedł, ale to nie znaczy, że nie mam prawa do kobiecego szczęścia.

Życie jest skomplikowaną rzeczą i nikt nie wie, jaki ostry obrót przybierze jutro. Jednocześnie jest bardzo krótkie i naprawdę trzeba je przeżyć szczęśliwie. Wierzę, że nie zrobiłem nic złego. Kocham moją nową rodzinę, ale to nie przeszkadza mi pamiętać i kochać tego, którego już ze mną nie ma.