Moi rodzice pracują — wakacje synowej są dopiero we wrześniu, a mój syn niedawno rozpoczął nową pracę, więc nie może jeszcze poprosić o urlop.

Poprosili więc swatkę, by zabrała dziesięcioletniego Adama i siedmioletnią Katarzynę przynajmniej na tydzień. Ale ona powiedziała, że nie chce takiej odpowiedzialności.

Jakiej odpowiedzialności? Cóż, karmienie dzieci trzy razy dziennie i pilnowanie ich, żeby nie zrobiły czegoś złego. I tak są już duże, samodzielne.

Pamiętam, że moja mama zawsze mieszkała na wsi z synem Andrzejem przez całe lato. Wtedy to było normalne — dzieci były wysyłane do babć na wakacje, a one nawet nie myślały, żeby się sprzeciwiać. Nie było mowy o żadnej odpowiedzialności!

To mój syn poskarżył mi się, że latem nie ma dokąd zabrać dzieci. Powiedział, że być może będzie musiał zostawić je same w domu na cały dzień.

Popularne wiadomości teraz

"Moja teściowa uważa, że mój mąż postąpił szlachetnie, ponieważ poczekał z rozwodem, aż skończę urlop macierzyński"

"Poszłam na randkę z bardzo miłym mężczyzną, byłam nim zafascynowana przez cały wieczór, dopóki czegoś nie zrobił"

"W sklepie zauważyłam dość efektowną parę, która pomimo drogiego wyglądu nie podobała mi się: ubrania nie są najważniejsze"

"Każdego dnia widziałem moją żonę siedzącą na kanapie z włączonym telefonem: jestem tym zmęczony, muszę coś zmienić"

Zaproponowałam, że przyprowadzę wnuki do mojej daczy i będę się nimi opiekować. Mój syn się ucieszył, bo pomyślał, że jeśli jego teściowa odmówi, to będzie mi niezręcznie. Odpowiedziałam, że wnuki należą do mnie, więc jak mogłabym im odmówić?

Mój syn również skonsultował się ze swoją żoną, a ona oczywiście się zgodziła. Mimo że nie jesteśmy w dobrych stosunkach, gdzie mogłaby pójść? W ten sposób problem został rozwiązany. Ale od razu uprzedziłam ich, że opiekuję się dziećmi, nie było co do tego wątpliwości, ale potrzebuję pieniędzy na ich utrzymanie.

Mój syn i synowa z jakiegoś powodu byli zaskoczeni. Najwyraźniej nie spodziewali się tego. Myśleli, że będę w stanie wyżywić dwójkę dzieci przez całe lato z mojej emerytury. Syn zapytał mnie, ile potrzebuję pieniędzy, a ja powiedziałam, że 3 tysiące złotych miesięcznie.

Moja synowa kompletnie zaniemówiła na te słowa. Wzięła Andrzeja na bok i zaczęła mu coś szeptać. Ale ja słyszałem ich rozmowę. Szwagierka nie była z tego zadowolona i zaproponowała, żeby wysłać dzieci na kolonie.

Mój syn się nie zgodził. Zaczęli się długo kłócić, synowa powiedziała, że nie mam sumienia, bo to dużo pieniędzy, a syn, że teściowa się nie zgodziła.

Ogólnie rzecz biorąc, mój syn był po mojej stronie. Przyprowadzili do mnie wnuki na początku czerwca i od razu zapłacili mi za trzy miesiące. Znaleźli pieniądze, mimo że synowa narzekała na trudną sytuację finansową!

Latem dobrze nam się żyło z dziećmi w domku letniskowym. Gotowałam dla nich trzy razy dziennie - nigdy nie były głodne. I tak kupowałam małe rzeczy - słodycze czy zabawki.

Co tydzień mamy samochód z zabawkami i wszystkie dzieci gromadzą się wokół niego. Sprzedają wskaźniki laserowe, bańki mydlane, flamastry, kolorowanki i inne rzeczy — jak można odmówić dzieciom?

A kiedy pod koniec sierpnia przyjechali po nie rodzice, szwagierka zażądała ode mnie sprawozdania finansowego. Byłam oburzona.

Szkoda, że mój syn nie był przy tej rozmowie — właśnie wyszedł porozmawiać o czymś z sąsiadem. Prawdopodobnie stanąłby w mojej obronie!

Moja synowa uważa, że to dzikość brać pieniądze na utrzymanie własnych wnuków. Ale w ogóle nie pomyślała, że moja emerytura jest dużo niższa nawet od jej niewielkiej pensji i nie byłabym w stanie sama wyżywić dzieci.