Zanim urodziło się moje dziecko, małżeństwo wydawało mi się magicznym snem. Regularne kwiaty, deklaracje miłości, wyjścia do restauracji - Adam, mój mąż, robił wszystko, abym czuła się najszczęśliwsza na świecie.

Nigdy nie mogłam sobie wyobrazić, że kiedy pojawi się nowy członek rodziny, nasz związek się rozpadnie. W pewnym momencie z radością przyjęłam pomysł, że Adam zostanie ojcem. Ale moje nadzieje zostały rozwiane. Stało się coś, przez co niestety przechodzi wiele rodzin: Adam zaczął być leniwy, zdystansowany i zrzędził o każdą drobnostkę.

Mamy starszego zrzędliwego sąsiada, który ma nieco lepszy temperament niż Adam! Na początku bardzo martwiłam się o moje relacje z mężem, szukając przyczyn w sobie.

Starałam się być tak zwaną mądrą żoną. Nawet jeśli była bardzo zmęczona córką, dawała z siebie wszystko w domu, a gdzie indziej z otwartymi ustami słuchała narzekań Adama na jego szefów i kolegów z pracy.

Współczuła i uspokajała męża, nawet jeśli mylił się w niektórych sytuacjach w pracy. Odpowiadałem na jego skargi z uśmiechem, ale moje wysiłki nie przyniosły pożądanego rezultatu. Ciepło i romantyzm nie powróciły do naszego małżeństwa.

Popularne wiadomości teraz

Mąż wspomniał o trzecim dziecku: "Muszę zostać ojcem syna". A co, jeśli znowu urodzę córkę: "Wracamy do domu i staramy się lepiej, czy jak"

„Zmęczona sprzątaniem, zaproponowałam, żebyśmy pojechali do niego. Po kilku minutach szliśmy do jego mieszkania. Spodziewałam się zastać tam bałagan”

„Dwa lata temu pojechałam na pracę i poznałam tam starszego ode mnie mężczyznę. Teraz oczekujemy dziecka, ale co powiedzą moje i jego dzieci”

„Straciłem rodzinę przez przeklęty test DNA. Co musiałem myśleć, kiedy mój syn w ogóle nie podobny do mnie”

Przypomniałam sobie naszą młodość, a mój mąż powiedział, że moim zadaniem jest sprzątanie.

Po tej rozmowie długo się trząsłem, ale nie traciłem nadziei na nawiązanie relacji. Później poszedłem do pracy. Miałam nadzieję, że w ten sposób Adam przestanie postrzegać mnie jako kurę domową, która nie wzbudza romantycznych uczuć.

Jeśli cokolwiek się zmieniło, to na gorsze. Pojawiły się zarzuty, że prowadziłam dom, moja córka walczyła z rękami i że nie przynosiłam zbyt wiele pieniędzy. Chociaż to dalekie od prawdy.

I Adam mógł brać udział w pracach domowych, ale powoływał się na zmęczenie pracą, albo podawał za przykład swoje matki i babki. Powiedział, że udało im się zrobić wszystko.

Oczywiście ta krytyka nie pozostała niezauważona. Kiedyś przyłapałam się na tym, że Adam tylko mnie irytuje. Nie było już czułych uczuć i zaproponowałam rozstanie.

Z nieznanych mi powodów mój mąż przyjął moją propozycję, zaczął odwoływać się do swojego sumienia i ojcowskiego obowiązku. Powiedział, że dziecko powinno mieć oboje rodziców. Niechętnie zgodziłam się z jego argumentami, ale to niczego nie zmieniło.

Nadal mieszkaliśmy jako sąsiedzi we wspólnym mieszkaniu. A ja skrycie zaczęłam marzyć o tym, żeby Adam zostawił mnie samą. Cóż, albo poda dobry powód do rozwodu. Moja myśl stała się rzeczywistością.

W zeszłym miesiącu nieznana mi dziewczyna poprosiła mnie o przyjaźń w mediach społecznościowych. Myślałem, że będę się śmiał z kolejnego oszustwa. Ale to nie moich pieniędzy chciała. Gdy tylko odpowiedziałam na prośbę, zostałam zbombardowana zdjęciami wyraźnej korespondencji między nieznajomą a moim mężem.

Wszystko układało się w całość. To nie był żart. Od zeszłego roku mężczyzna rzeczywiście częściej wyjeżdżał z domu, tłumacząc swoje długie nieobecności potrzebą odwiedzenia rodziny.

Wtedy dziewczyna poprosiła o zwolnienie Adama. Według niej okazało się, że zatrzymuję go przy sobie napadami złości i groźbami. Munchausen odpoczywa! Ale cieszę się, że pozbędę się tego dokuczliwego ciężaru.

- To będzie dla mnie wielkie szczęście, jeśli zabierzesz Adama na zawsze! Jestem nawet gotowa ci za to zapłacić" - odpowiedziałam ironicznie.

Moja rozmówczyni była wyraźnie oszołomiona moimi słowami. Pisała coś przez długi, długi czas, ale w końcu zmieniła zdanie na temat kontynuowania rozmowy i opuściła swoich przyjaciół.

Adam przez cały ten czas siedział w kuchni przed telewizorem. Wszedłem i zasugerowałem, abyśmy zeszli z ekranu, ponieważ miałem film z bardziej ekscytującą fabułą.

Na początku zaprzeczał, że ma kochankę, ale w końcu się rozstał. On ma damę swojego serca, a ja jestem temu winna. Właśnie o to chodzi Adamowi! Chciał mi jakoś zaimponować, ale wtedy mnie to nie obchodziło.

- Nie będę ci przeszkadzać w miłości! Jutro pojedziemy z moją córką do moich rodziców, więc będziesz miał gdzie przyprowadzić damę. Pewnie włóczysz się po hotelach. A ona zasługuje na coś lepszego!" Wyraziłem gotowość do wyjazdu.

Na wzmiankę o rozwodzie Adam zamarł, ale tym razem udało mi się go przekonać, że tak będzie najlepiej dla wszystkich, w tym dla naszej córki. Ponieważ nie będzie już dorastać w atmosferze ciągłego niezadowolenia.

W końcu czasami kochanki się przydają! Mnie na przykład udało się wyrwać z kajdan nudnego małżeństwa. Współczuję jednak dziewczynie mojego męża. W końcu i jej podetnie skrzydła.