A jeśli odpuścisz, to już go nie odzyskasz. Rozmowy z przyjaciółmi i psychologiem do niczego nie prowadziły.

Moje życie rozpadało się na moich oczach. W jej duszy nie było spokoju i nic jej nie cieszyło, wszystko się rozpadało, nic jej nie interesowało. Poszła do księdza i zapytała:

"Co mam robić? Mój mąż przestał mnie kochać, a ja nie kocham jego. Moje serce jest rozdarte na kawałki, cierpię i nie mam smaku na życie".

Miała nadzieję na jakąś tajemną wiedzę, niekonwencjonalne podejście, które pomogłoby zmienić bieg wydarzeń.

Ale odpowiedź ojca zaskoczyła ją:

Popularne wiadomości teraz

"Ja tu rządzę": moja teściowa robiła mi wyrzuty przy gościach, ale przypomniałem jej, na czyj koszt żyje

"Syn postanowił przedstawić nas swojej narzeczonej, która okazała się mieć temperament, ale nie zgodziliśmy się na jej warunki: byliśmy rozczarowani"

"Nawet nie rozpakowuję prezentów mojej teściowej, bo i tak zabierze je dla siebie: to dziwne, ale przyzwyczaiłam się do tego"

"Wierzyłam, że mój syn jest prawdziwym mężczyzną. Ale pewna notatka od mojej synowej otworzyła mi oczy na prawdę: co on sobie pozwala robić"

"Kochaj swojego męża i kochaj innego mężczyznę".

Czegoś, co straciło swoją przydatność, nie da się wskrzesić. Musisz walczyć nie o męża, ale o siebie, o porządek w swojej duszy.

"Nie powstrzymuj tego, który odchodzi, nie odpędzaj tego, który przyszedł".

Przeczytałam to opowiadanie na forum dla kobiet. Komentujący zareagowali z ironią:

"Pfft, to też moja rada, otworzyłaś puszkę z robakami! Powinnaś walczyć tylko o wzajemną miłość...".

Jedna z historii dotyczyła kobiety, którą opuścił mąż. Na początku była zrozpaczona, a potem zaczęła sprzątać.

Wyrzuciła jego koszule, buty, wielką żeliwną patelnię, na której codziennie smażył mięso - tłusty kawałek wieprzowiny. Zapach smażonego mięsa przenikał całe mieszkanie.

Kobieta zaczęła je szorować - każdą ścianę, półkę i podłogę.

Zadała sobie pytanie: jak mogłam żyć z tym mięsem przez te wszystkie lata? Nie z jej mężem Wołodią, ale z mięsem.

Kiedy sprzątanie się skończyło, w domu pachniało jabłkami leżącymi w kuchni. Spryskała pokoje połową flakonu swoich ulubionych perfum. Dom pachniał włoskimi ziołami, białymi kwiatami, wawrzynem i pomarańczami.

I jakoś poczuła się lepiej. I łatwiej niż wcześniej.

Wszyscy jesteśmy niewolnikami naszych przyzwyczajeń. Każdy boi się nieznanego, nowego. Ale nowe życie nie zawsze jest trudne i naznaczone samotnością. Być może właśnie w tym momencie, kiedy czujesz się najgorzej, zmienia się ono na lepsze.

Pisaliśmy również o: "Chciałam dobrze, ale wyszło jak zwykle. Pomogłam moim dzieciom posprzątać domek, a one odebrały mi klucze"

Może zainteresuje: "Zawsze wstydziłam się rodziców, ale kiedy przyprowadziłam mojego narzeczonego na spotkanie z nimi, zdałam sobie sprawę, jak bardzo się myliłam"

Przypominamy o: Moja stara matka prosi mnie o pieniądze, ale jestem bezrobotna. Niech prosi znajomych albo idzie do pracy: to nie mój problem