Po rozwodzie udało nam się nawiązać kontakt z córką. Moja była żona nie miała nic przeciwko temu, więc rozmawialiśmy przez telefon prawie co wieczór, a kilka razy w miesiącu wychodziliśmy na spacer.

Zawsze starałem się pomagać córce finansowo. Regularnie płaciłem alimenty, dopóki nie skończyła osiemnastu lat. A przez ostatnie kilka lat, gdy tylko miałem okazję, rzucałem pieniądze na różne potrzeby.

Oczywiście, chciałbym zapewnić córce wszystko od początku do końca. Ale moja praca jest dość prosta, moja pensja nie rośnie, co nie ma miejsca w przypadku cen wokół mnie. Do tego muszę utrzymać siebie.

Jednocześnie muszę przyznać, że kiedy się rozwiedliśmy, zostawiłem żonie i córce mieszkanie, które kupiliśmy razem, gdy byliśmy jeszcze małżeństwem. Zamieszkałem w mieszkaniu rodziców. Zmarli, a ja odziedziczyłem mieszkanie. Jestem jego prawowitym właścicielem.

Kilka miesięcy temu moja była żona zadzwoniła do mnie i powiedziała, że nasza córka musi kupić mieszkanie. Obecnie studiuje i wynajmuje mieszkanie, co nie jest w porządku. Dziecko powinno mieć własną przestrzeń życiową. Nawet jeśli później wyjdzie za mąż, niech ma własne mieszkanie, do którego zawsze będzie mogła wrócić.

Popularne wiadomości teraz

"Moja siostra planuje szóste dziecko: Może nadszedł czas, aby zatrzymać się, pomyśleć o sobie i zadbać o te, które już ma"

"Zakochałam się w moim kierowcy w wieku 50 lat. Nie sądziłam, że to możliwe, ale mam męża"

"Pewnego dnia otrzymałem telefon, który zmienił moje życie, była to córka znajomego: powiedziała, że nie żyje"

"Ola nie reagowała na wybryki teściowej, ale tego dnia przesadziła. Nie mogła już tego znieść i opuściła dom"

Przez długi czas myślałem, że tak naprawdę mam tylko jedną córkę, ale nie będę żył wiecznie i nie wezmę domu dla nich wszystkich. Jednak moja była żona nalegała, że gdybym kochał moją córkę, zarejestrowałbym dom dla niej już teraz.

Zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy, i moja córka ma gdzie mieszkać. Ale zaraz potem przestała do mnie dzwonić. Mieliśmy zwyczaj, że zawsze dzwoniła do mnie jako pierwsza wieczorami, kiedy kończyła studia. W ciągu ostatnich trzech tygodni zadzwoniła do mnie może tylko kilka razy.

Zbywała moje pytania, mówiąc, że ma dużo pracy na uniwersytecie. Na początku jej uwierzyłem, ale potem przypomniałem sobie, że zawsze narzekała, że jest zbyt zajęta. Próbowałem dowiedzieć się od żony, co się dzieje. Ale ona nie rozumiała, co mnie tak martwi i zapewniła mnie, że córka zadzwoni do mnie, jak tylko skończy studia.

Teraz myślę: może oboje dostali ode mnie to, czego chcieli i dlatego nie widzą sensu w komunikowaniu się teraz? Nie chciałem myśleć tak źle o mojej córce, a nawet byłej żonie. Ale wszystko na to wskazywało. Mam tylko nadzieję, że nie wyrzucą mnie z mojego własnego mieszkania.