Robert Kelly profesor i amerykański politolog zdobył swoją wielką popularność jeszcze w 2017 roku, podczas gdy dawał oficjalny komentarz telewizji BBC na żywo, gdy jego dzieci nagle wpadły do pokoju. Minęło trzy lata, jak profesor powtórzył ten wypadek, ale już z całą swoją rodziną. 

Robert Kelly w BBC

Małgorzata Ostrowska -Królikowska szykuje się do nowych zmian w swoim życiu

Niedawno Robert i jego rodzina: żona Jung Ah Kim i dwoje dzieci- siedmioletnia Marion i czteroletni Jamse - pojawili się ponownie w BBC z komentarzem na temat kwarantanny i koronawirusa. Obecnie znajdują się w Korei Południowej. 

Przed kamerą siedziła cała rodzina. Robert powiedział o tym, że cały czas siedzi w domu z dziećmi, co, mówić szczerze, bardzo przeskadza jego pracę. Powiedział tak samo o tym, jak czasami ze swoimi dziećmi wychodzi na spacer (aby zobaczyć kwiatki i drzewka). Kiedy prowadzący poprosił Roberta Kelly'ego o skomentowanie sytuacji w kraju, na co odpowiedział, że ludzie w Korei Południowej są bardzo dobre we wspieraniu rządu i wyraźnie przestrzegają zalecenia, aby nie wychodzić ponownie z domu i nie korzystać z transportu publicznego.

Zły burmistrzy z Włoch przemawia do swoich mieszkańców. Słyszymy nawet przekleństwa

Podczas przemowy córka chiała też coś powiedzieć, jednak jej mama zasłoniła ręką jej usta. Pod koniec filmu profesor Kelly tradycyjnie przepraszał za zachowanie swoich dzieci, ale prezenter natychmiast zapewnił go: Nie, nie musisz przepraszać, to jedyna rzecz, za którą teraz nigdy nie musisz przepraszać.

Więcej ciekawych artykułów znajdziesz na koleżanka.com

Redaktorzy "Koleżanki" polecają przeczytać:

  1. Klęska Sylwii Grzeszczak w „The Voice Poland”. Fani są zażenowani poziomem jej grupy

  2. Kobieta bez zębów publikuje w sieci swoje metamorfozy. Jej filmiki to hit sieci

  3. Ostatnia cyfra roku Twojego urodzenia zdradza prawdę o tym jaka jesteś. Sprawdź to

  4. Makijażystka odmłodziła 80-letnią klientkę o kilkadziesiąt lat. Jej zmiana robi wrażenie

  5. Na plecach kobiety pojawił się bąbel z dziurką. Co to było? Diagnoza powaliła ją na kolana