Kobieta, która wzięła dziewczynkę za rękę, spojrzała na nią życzliwie. Ciepło dłoni tej wysłużonej wiejskiej nauczycielki pamiętam do dziś.

Z jakiegoś powodu Joanna przypomniała sobie ten epizod w Dniu Wiedzy, w swoim pierwszym dniu pracy jako nauczycielka. Jej pierwszoklasiści byli ciekawi, inteligentni, ale nieprzyjaźni.

Początkowo młoda nauczycielka miała nadzieję, że powodem tego jest nowe środowisko, okres adaptacji. Jednak z każdym dniem utwierdzała się w przekonaniu, że tak nie jest i próbowała zrozumieć przyczynę.

Pewnego dnia Vera weszła do klasy podczas przerwy i zauważyła grupę szepczących uczniów oraz Katarzynę stojącą w kącie i gorzko płaczącą. Obok niej stała inna dziewczyna, ale zza jej pleców nauczycielka nie od razu rozpoznała, kto to był. "Katarzyna, co się stało?" próbowała się dowiedzieć, ale dziewczyna tylko szlochała i ocierała łzy.

- Płacze, bo Anna powiedziała wszystkim, że ojciec Katarzyny jest pijakiem i żeby się z nią nie przyjaźnili - szepnęła Natalia do ucha nauczycielki.

Popularne wiadomości teraz

"Przez całe życie staraliśmy się z mężem dbać o nasze dzieci i wychowywać je na uczciwych ludzi, ale porzucili mnie na starość"

"Teraz po prostu nie poznaję córki, nasze relacje są bardzo napięte. Ma 16 lat, ubiera się w sposób, który sprawia, że wstydzę się przed sąsiadami"

"Czasami życie jest niesprawiedliwe dla ludzi: mój były prowadzi wspaniałe życie, nie płaci alimentów, a ja z trudem wiążę koniec z końcem"

"Mój mąż i ja planowaliśmy osiedlić lokatorów w naszym mieszkaniu: przyjazd jego siostrzenicy wszystko zrujnował: powinna była za to zapłacić"

- Ale i tak się z nią przyjaźnię. Nauczycielka była zaskoczona. Przez chwilę stała w milczeniu, a potem zawołała Annę i kazała jej przeprosić Katarzynę.

Na następnej przerwie matka Anny czekała na nauczycielkę na korytarzu.

- "Dlaczego upokarza pani moją córkę przy całej klasie, każe jej przepraszać i kogo?

Co ty wiesz o wychowywaniu dzieci, przecież nie masz własnych?" Oburzona matka długo machała rękami, coś argumentując, ale nic więcej nie usłyszała. Wszystko było jak zamazane, tylko zdanie o jej dzieciach pulsowało obsesyjnie w jej głowie.

Podczas gdy na poprzedniej przerwie nauczycielka ocierała łzy swojej uczennicy, teraz jej koledzy pocieszali ją:

- "Nie zwracaj uwagi, dla tej kobiety wszyscy wokół są bez znaczenia, tylko ona jest pępkiem ziemi. I tak wychowuje swoje dziecko. Kiedyś będzie miała problemy z dzieckiem, ale to będzie jej wina".

Joanna rozumiała to wszystko i traktowała Annę przychylnie, jak i innych uczniów, bo uczyła wszystkich tak samo i chciała, by każdy z nich został w przyszłości Człowiekiem.

Wiedziała, że dziewczynka zrobiła to, co było w zwyczaju w ich domu i nie była to jej wina, ale wina dorosłych, którzy od dzieciństwa kaleczyli duszę dziecka nadmierną pewnością siebie.

Ale gdyby tylko ta kobieta - matka Anny - wiedziała, jak bardzo Anna pragnęła mieć dziecko. Przez trzy lata ona i jej mąż podróżowali do wielu klinik i wszędzie mówili to samo: "Miej nadzieję na cud".

Mają nadzieję i nigdy nie przestają w nią wierzyć.

Nikt nie wie, że każdego wieczoru Yoanna bierze igłę i nitkę, płótno i haftuje ikony. A potem, równie niezauważona, rozdaje ikony kościołom w swojej i okolicznych wioskach.

Minęło kilka lat. Pierwszoklasiści stali się absolwentami.

Ojciec Katarzyny po tym incydencie i długiej rozmowie z nauczycielką przestał zaglądać do kieliszka i stał się dobrym ojcem.

I zapomnieliby o tym przykrym epizodzie, gdyby sytuacja się nie powtórzyła.

Katarzyna właśnie wracała z biblioteki, kiedy usłyszała ciężki jęk. Rozejrzała się i zobaczyła mężczyznę leżącego w rowie, zaledwie kilka centymetrów od wody.

Przestraszyła się, ale przezwyciężając strach, podeszła bliżej i odciągnęła rękę mężczyzny, aby go nie porwała.

Następnie razem z Verą, która właśnie wracała ze szkoły, zabrały mężczyznę do domu. Był to ojciec Anny, niegdyś odnoszący sukcesy biznesmen, teraz bezrobotny.

Zaczął pić, ale Katarzyna nie winiła za to Anny. Bo Anna poczuła już cały wstyd, przez który przeszła.

Nikomu jeszcze nie mówiłam, ale czuję potrzebę podzielenia się z wami moją radością: niedługo będziemy mieli z mężem dziecko. I jeśli będzie to dziewczynka, nazwiemy ją Katarzyna, na Twoją cześć.

Pisaliśmy również o: Nowy rozdział w życiu Michała Szpaka. Ojcostwo na horyzoncie. „Pójdę z nim na każdy melanż”

Może zainteresuje: Moja matka oddała mnie do sierocińca dla nowego mężczyzny i przypomniała sobie o mnie 10 lat później. Nie uwierzycie, czego teraz ode mnie wymaga

Przypominamy o: Ostatni świadek. Jak kztałtują się losy kelnerki po dramatycznym zdarzeniu z Piotrem Woźniakiem-Starakiem