W budynku wiedziano, że z tą kobietą trudno się rozmawia. Anna wiedziała, że ona i jej zmarła teściowa pokłóciły się jakieś dziesięć lat temu i od tamtej pory nie rozmawiały.

Ale dzisiaj jej sąsiadka była wyjątkowo uprzejma, nawet się uśmiechała, chociaż było jej ciężko. "Witaj, Anno", zaśpiewała jak słowik od progu.

- Powinnaś była przyjść na lunch dwa dni temu. Świętowaliśmy czterdziestnicę, wspominaliśmy teściową. Byłam taka zajęta, taka zajęta" - płakała sąsiadka, choć Anna doskonale wiedziała, że ta kobieta już dawno przeszła na emeryturę, nic nie robiła, mieszkała sama i nawet jej własne dzieci jej nie odwiedzały.

Odepchnęła dzieci z wiecznymi wyrzutami: "Ja bym przyszła".

Sąsiadka zatrzymała się, próbując wymyślić, jak przejść do sedna. "Czy chciałaś mnie o coś zapytać?" Anna pomogła jej.

Popularne wiadomości teraz

"Syn postanowił przedstawić nas swojej narzeczonej, która okazała się mieć temperament, ale nie zgodziliśmy się na jej warunki: byliśmy rozczarowani"

"Mój kuzyn zadzwonił i powiedział, że tylko krewni powinni być obecni na ślubie: jak to możliwe, że mój mąż nie będzie obecny"

"Nawet nie rozpakowuję prezentów mojej teściowej, bo i tak zabierze je dla siebie: to dziwne, ale przyzwyczaiłam się do tego"

"Wierzyłam, że mój syn jest prawdziwym mężczyzną. Ale pewna notatka od mojej synowej otworzyła mi oczy na prawdę: co on sobie pozwala robić"

- "Twoja teściowa, niech spoczywa w pokoju, i ja rozmawialiśmy na ten sam temat dawno temu, a ona znowu zamilkła, ponieważ jej język nie mógł powiedzieć tego, co naprawdę chciała powiedzieć.

Ale moja sąsiadka wciąż znajdowała w sobie siłę... Miała już wtedy osiemdziesiąt lat. Zapytałam ją: "Powiedz mi, droga Mario, jak udało ci się dożyć tak sędziwego wieku i nigdy nie poddać się słabości?".

- "Była chora..." - tak, wiemy, jak była chora - niezadowolenie, że sąsiadka ośmieliła się jej przerwać, po prostu wychodziło. Wiem to na pewno. Mieszkam na pierwszym piętrze. - Aha - przytaknęła spokojnie Svitlana, nie chcąc kontynuować rozmowy.

Mieszkam na pierwszym piętrze - przytaknęła spokojnie Anna, nie chcąc kontynuować rozmowy na ten temat.

- A więc... - sąsiadka zdawała się podnosić na duchu - zapytałam ją wprost, jakby żartując: - Masz jakiś specjalny przepis? "Interesujące..." Anna uśmiechnęła się. "Jest ciekawa..." sąsiadka nuciła.

- "Oczywiście, że będzie tu ciekawie. Każdy chce żyć długo. "Czy wiesz, co powiedziała mi twoja teściowa?" "Nie mam pojęcia." "Wiesz wszystko, dziewczyno, wiesz wszystko..." sąsiadka spojrzała na Annę niemiło.

- "Twoja teściowa powiedziała mi tak: "Jak mnie już nie będzie, to poproś moją Anię, ona ci pokaże ten przepis. Mam go zapisanego. A teraz nic ci nie powiem".

Ona oszczędziła swój przepis dla sąsiadki, czyli oszczędziła swój przepis. "Czekaj!" Anna była zaskoczona. "Czy ona właśnie tak o mnie powiedziała?

"Że jestem ci coś winien?" "Tak po prostu" - przytaknął ponuro sąsiad. "Więc nie bądź przebiegła, Anno.

Ja też chcę dożyć stu lat. Daj mi przepis. Przykro mi, ale nie wiem, co ci dać." Anna nie wiedziała, czy jej sąsiadka żartuje, czy nie.
Skoro teściowa to powiedziała, to znaczy, że ma to gdzieś zapisane.

Dlatego dożyła dziewięćdziesięciu ośmiu lat. "No!" "Co?" "Czekam na przepis" - powiedziała surowo sąsiadka i spojrzała na Annę w taki sposób, że zrobiło jej się niedobrze.

- Nie znam żadnych przepisów. I nic mi o tobie nie mówiła. - No popatrz - sąsiadka założyła ręce na boki - popatrz, popatrz.

Może w jej papierach są jakieś notatki o tym, co jadła i piła. Pomyśl o tym, wyglądała młodziej ode mnie w wieku dziewięćdziesięciu lat.

"Wyglądasz całkiem nieźle" - powiedziała Anna z poczuciem winy - "Jak na swój wiek." "Nieźle?!" - warknęła jej sąsiadka. "Nie mogę spać w nocy, a moje ciśnienie krwi gwałtownie rośnie.

No dalej, powiedziałam, poszukaj tego sekretnego przepisu. Przecież ci kazała. Posłuchaj! - Anna nie wytrzymała i podniosła głos.

- Nie sądzisz, że moja teściowa powiedziała to dla żartu? O ile pamiętam, nigdy nie jadła ani nie piła niczego specjalnego i nigdy nie prosiła nas o nic specjalnego.

Była po prostu miła dla wszystkich, to wszystko. Dlatego żyła tak długo, jak żyła. - Och, ty bezwstydna kobieto! - Sąsiadka zaczerwieniła się ze złości.

"Ona też nazywa mnie niemiłą. Szybko, poszukaj, co masz mi dać!" - Słuchaj... - Anna również zaczęła krzyczeć.

- Co ty tu robisz? Przyszłaś do czyjegoś domu i próbujesz wyłudzić prawo jazdy? Wynoś się stąd... - Anna zrobiła krok do przodu - Nic ci nie dam. A jeśli nadal będziecie chuliganami, wezwę odpowiednich ludzi.

- Ach, to ty... - zdziwiła się sąsiadka - Ja też mogę zadzwonić... - kobieta potrząsnęła palcem przed nosem Anny - Ja też mogę to zrobić... Cóż, Bóg cię za to ukarze... Będzie pamiętał naszą rozmowę

- "Odejdź, dziecko..." Anna już się jej nie bała. "To źle dla ciebie przeklinać... Masz ciśnienie krwi, bezsenność... Odejdź..." Sąsiadka w końcu wyszła.

Anna przez pół godziny nie mogła dojść do siebie. A kiedy się uspokoiła, wyjęła album ze zdjęciami i zaczęła oglądać fotografie ukochanej teściowej.

Dopiero teraz zauważyła, że prawie wszystkie zdjęcia na odwrocie były podpisane ręką Marii.

Na wszystkich zdjęciach było napisane to samo zdanie: "Wasza miłość, moje dzieci, zapewnia mi bezpieczeństwo. Jesteście moimi ziemskimi aniołami...".

Pisaliśmy również o: "Bezrobotna siostra mojego męża kupiła mieszkanie w nowym budynku. Od razu zaczęłam podejrzewać, że coś jest nie tak: Pokażę jej luksus"

Może zainteresuje: Miała 42 lata. Spodziewała się trojaczków. Zaczęła rodzić i wszystko szło dobrze, dopóki lekarz nie zaczął się dziwnie zachowywać

Przypominamy o: Moja siostra uważa, że jestem nieodpowiedzialna za opiekę nad siostrzenicą. Myślę, że ona manipuluje mną, by osiągnąć swoje cele