Pracujemy i wychowujemy dzieci w wieku szkolnym. Jest jednak jeden niuans, który wpływa na naszą pozytywną rodzinną atmosferę. Często mamy o to konflikty - moja żona oddaje część naszego rodzinnego budżetu swoim rodzicom.

Być może nie miałbym nic przeciwko temu, ale wtedy ona robi mi wyrzuty, że na nic mi nie starcza. Oczywiście, że mamy, bo kwoty nie są małe.

Teść i teściowa mieszkają z nami w tym samym mieście, w jednopokojowym mieszkaniu. W związku z tym ich czynsz jest niższy niż nasz. My mamy mieszkanie trzypokojowe.

Oboje otrzymują emeryturę, a mój teść, jako emeryt wojskowy, ma świadczenia na rachunki za media, a jego emerytura nie jest zła. Ale z jakiegoś powodu moja żona ciągle daje pieniądze mojej teściowej, a ja nawet nie wiem, po co jej te pieniądze.

Ale ta kobieta dzwoni do mojej żony i prosi o pieniądze, a ona nigdy nie odmawia. I oczywiście nikt nigdy nie prosi o ich zwrot.

Popularne wiadomości teraz

"Jak ojciec może tak lekceważąco traktować własne dziecko. Jego partnerka może ubiegać się o jego dziedzictwo"

"Syn postanowił przedstawić nas swojej narzeczonej, która okazała się mieć temperament, ale nie zgodziliśmy się na jej warunki: byliśmy rozczarowani"

"Postanowiłam zrobić niespodziankę mojemu synowi i odwiedziłam go bez zaproszenia: synowa była niezadowolona, a wnuk płakał"

"Nawet nie rozpakowuję prezentów mojej teściowej, bo i tak zabierze je dla siebie: to dziwne, ale przyzwyczaiłam się do tego"

Zarabiam ponadprzeciętnie, moja żona też pracuje, ale jej pensja jest minimalna. Mamy dwójkę dzieci w wieku szkolnym. A około jedna czwarta pieniędzy trafia do mojej teściowej.

Kiedy przychodzi czas na zapłacenie rachunków za media lub pilny zakup ubrań, a my nie mamy wystarczającej kwoty, moja żona oskarża mnie, że za mało zarabiam. Wkurza mnie to. Zarabiam dobrze i to nie moja wina, że ona nie wie, jak zarządzać pieniędzmi.

Nie daję rodzicom żadnych pieniędzy, a oni mnie o to nie proszą. Radzą sobie jakoś sami. Dlaczego więc muszę utrzymywać dwie rodziny, będąc złym mężem? Dlaczego uważa, że jej matka jest ważniejsza od naszych dzieci?

One dorastają i ich potrzeby rosną razem z nimi. Muszą płacić za lekcje z korepetytorami, nowe ubrania co sezon. Myślę, że to jest o wiele ważniejsze. Co więcej, jestem pewien, że jej rodzice nie potrzebują pieniędzy tak bardzo i już opisałem powody, dla których.

Jeśli chce ich sponsorować, powinna sama poszukać pracy z wyższą pensją. Ja już pracuję z jednym dniem wolnym w tygodniu, więc co mam robić, mieszkać w pracy?

Nie rozumiem, skąd wzięła pomysł, że żyję tylko po to, by przynosić pieniądze! Ja też jestem człowiekiem i chcę żyć jak człowiek. Zarabiam wystarczająco dużo dla siebie i moich dzieci. I chcę odpoczywać jak normalny człowiek. Może lepiej pozwolić jej nauczyć się odpowiednio zarządzać pieniędzmi, zamiast wydawać je na prawo i lewo?

Szkoda tylko, że staram się jak mogę, ale okazuje się, że nikt tego nie docenia. Przecież dzieci słyszą jej wyrzuty i pomyślą, że przeze mnie czegoś im nie kupi.

Jak więc mogę przemówić żonie do rozsądku, nie niszcząc przy tym naszego małżeństwa?