Poddałam się ich namowom. Wierzyłam, że sami spłacą kredyt, choć nie miałam pojęcia, jak uda im się spłacić zarówno pożyczkę, jak i kredyt hipoteczny.
 
Ale syn zapewnił mnie, że mają wszystko wyliczone i są pewni, że stać ich na takie wydatki. Po prostu nikt nie da im tyle pieniędzy na własną rękę, ale ja mogę to łatwo zrobić.

- Twoja pensja wpływa do tego banku, a ty masz dobrą historię kredytową. Na pewno dadzą ci pożyczkę" - przekonywał mnie syn.

"Od samego początku nie podobał mi się ich pomysł. Nie rozumiałam, po co zaciągać kredyt, skoro można żyć spokojnie, odłożyć pieniądze na zaliczkę, a potem wynająć mieszkanie.

W tym czasie młodzi ludzie mieszkali w moim drugim mieszkaniu, a ja ich nie wyrzuciłam, pozwoliłam im tam mieszkać.

Nie chciałam wynajmować mieszkania, za dużo było kłopotów z lokatorami, ale nie miałam nic przeciwko synowi i synowej. Żyliby sobie spokojnie i oszczędzali.

Popularne wiadomości teraz

"Jak ojciec może tak lekceważąco traktować własne dziecko. Jego partnerka może ubiegać się o jego dziedzictwo"

"Syn postanowił przedstawić nas swojej narzeczonej, która okazała się mieć temperament, ale nie zgodziliśmy się na jej warunki: byliśmy rozczarowani"

"Nawet nie rozpakowuję prezentów mojej teściowej, bo i tak zabierze je dla siebie: to dziwne, ale przyzwyczaiłam się do tego"

"Urodziłam dziecko z żonatym mężczyzną. W wieku 35 lat nie ma co być zbyt wybredną. Ale nie wszyscy wokół mnie tak myśleli"

Ale oni chcieli mieć własne miejsce, żyć na swoim terytorium i być tam panami. Wygląda na to, że w moim mieszkaniu nie mogą robić tego, co chcą.

- Wiesz, remont jest taki sobie, wymaga odświeżenia, a ja nie chcę inwestować w cudze mieszkanie, przykro mi" - tłumaczył mi syn.

A potem zaczął myśleć, że nie jest tak źle. Mógłbym sprzedać drugie mieszkanie i spłacić cały dług za jednym razem, a i tak zostałyby mi pieniądze. Albo mógłbym wynająć drugie mieszkanie, dodać trochę dodatkowych pieniędzy, a to dałoby miesięczną płatność, która również jest w zasięgu moich możliwości i nie ma się czym martwić.

Ze sposobu, w jaki to rozumował, miałam podejrzenie, że tak to było pierwotnie zaplanowane - byłam hodowana na kredyt, a potem szybko zaszłam w ciążę i pod dobrą wymówką odskoczyłam od tematu.

Oczywiście wyjdę z tego, zresztą z wielu sytuacji w życiu wychodziłam, ale chęć zaufania i pomocy synowi i jego rodzinie jakoś zupełnie zniknęła.

Moje uczucia mówią, że mój syn mnie oszukał, mój syn mnie wykorzystał. Zapamiętam to na długo i wyciągnę odpowiednie wnioski.

Mają prawo tak mówić. Chociaż remont jest całkiem przyzwoity. Myślę, że można było tam mieszkać przez kilka lat. Ale dzieci zdecydowały inaczej.

Rozglądali się za kredytem hipotecznym na mieszkanie, ale problem polegał na tym, że nie mieli pieniędzy na zaliczkę, więc zwrócili się do mnie. Ich teściowa jest na emeryturze, nie dostałaby takiej pożyczki.

A ja musiałam pożyczyć pieniądze, i to niemałe, na minimalną zaliczkę. Dla mnie to była ogromna kwota i bałem się wziąć taką pożyczkę.

- Ale dlaczego się martwisz? Moja żona i ja policzyliśmy i jesteśmy w stanie spłacić kredyt i hipotekę za jednym razem. Słuchaj... - tłumaczył dalej mój syn.

"Długo mnie namawiali, na pewno pół roku. Ale w końcu zgodziłam się na ich warunki. Ja biorę kredyt, oni oddają go do banku pod hipotekę, a ja nie mam już z tym kredytem nic wspólnego, spłacają go sami.

Pierwsze dwa etapy poszły dobrze. Zaciągnęłam kredyt, dzieci wykorzystały go do zaciągnięcia kredytu hipotecznego, a potem zaczęły się problemy. Zamiast aktywnie pracować, nowożeńcy zdecydowali się na dziecko.

Okazało się, że pensja syna pójdzie na dziecko, a synowej na urlop macierzyński, więc rodzina będzie miała mniej pieniędzy. I nikt nie anulował kredytu hipotecznego i pożyczki.

Postanowiłam porozmawiać z synem, dowiedzieć się, co mają na myśli, na co powinnam się przygotować. Miałam silne przeczucie, że znam już odpowiedź, ale chciałam wierzyć w najlepsze.

Jednak rozmowa z moim synem przygwoździła tę wiarę do ziemi. Mój syn rozłożył ręce i powiedział, że nie mogą już przedłużyć pożyczki, więc będę musiał sam znaleźć sposób, aby się z niej wydostać.

Byłam wściekła, ponieważ zostałam wrobiona. Musiałam spłacić ogromną kwotę pożyczki, z której nawet nie skorzystałam.

- Cóż, przykro mi, stało się" - to wszystko, co mój syn mógł mi powiedzieć.