W końcu jesteśmy sąsiadami. Miałem jednego staruszka. Codziennie rano przychodził do mojego sklepu.

Zawsze miał tę samą listę: jedna marchewka, jeden burak, główka kapusty, ogólnie cała lista na barszcz. Raz nawet zapytałem go, dlaczego nie wziąć więcej i nie gotować przez kilka dni.

- Moja żona po prostu uwielbia jeść świeży barszcz. Mamy więc podzielone obowiązki. Ja idę do sklepu, a ona pracuje w kuchni. Nigdy tak naprawdę nie widziałem mojej żony.

Ostatnim razem, gdy dziadek przyszedł do sklepu, skarżył się na ból kolana. Nie widziałem go przez następne dwa dni.

Postanowiłem zapytać sąsiadów, gdzie mieszka staruszek. Spakowałem mu trochę jedzenia i postanowiłem pójść. Na początku nikt nie otworzył mi drzwi, a potem zdałam sobie sprawę, że drzwi są otwarte. Wszedłem i powiedziałem głośno:

Popularne wiadomości teraz

"Moja córka robi wszystko, aby rozbić moją rodzinę, prawdopodobnie z powodu zazdrości: myśli, że powinnam być przy niej i to wszystko"

"Przestałam dawać pieniądze mojej matce i siostrze i natychmiast przestałam być mile widzianym gościem w ich domu"

"Moja synowa domaga się kredytu hipotecznego, mimo że mieszkamy we własnym mieszkaniu. Mówi, że myśli o mężu, ale ja jej nie wierzę"

"Kiedy mój były mąż poprosił mnie, żebym do niego wróciła, myślałam, że za mną tęskni: wszystko okazało się prostsze, potrzebował sprzątaczki"

- "Dziadku Krzysztofie, to ja, Christina. Przyniosłam ci trochę jedzenia.

- Wejdź, wnuczku. Leżę w pokoju. W domu nie było śladu kobiety. Kurz zbierał się tak, jakby nikt nie wycierał go od lat. Do tego unosił się okropny zapach zgnilizny. Postanowiłem przewietrzyć dom.

Otworzyłem balkon, a tam artykuły spożywcze, które dziadek Krzysztof kupował przez cały ten czas. Nikt nie gotował z nimi barszczu. Posprzątałam więc dom, nie budząc dziadka.

Zrobiłam mu barszcz, a on się obudził.

- Natalia, to ty? Nie, dziadku. To ja, Christina. Przygotowałam dla ciebie obiad. Możesz jeść. Wtedy dziadek zaczął mnie przepraszać za to, że zwodził mnie przez cały ten czas.

- Natalia już dawno odeszła. Nie mogę się z tym pogodzić. Przyzwyczaiłem się do niej przez 65 lat. A teraz odeszła. Jest mi ciężko. Kupuję artykuły spożywcze, mając nadzieję, że pewnego dnia wróci do domu.

Ugotuje barszcz, jak zawsze to robiła. Nie, nie jestem wolny, wiem, że nie przyjdzie. Świadomość tego boli mnie w piersi. Zaczęłam pomagać dziadkowi.

Przychodziłam i gotowałam mu obiady. Nie robił już codziennie listy zakupów, jak kiedyś. Teraz ma się dobrze, nie porzuciłam go.

Pisaliśmy również o: Kobieta została oszukana, pozbawiona wolności, a nawet córki. Z pomocą przyszedł jej przypadkowy współpasażer z pociągu

Może zainteresuje: Emocjonalna wizyta Natalii Kukulskiej na miejscu tragicznego zginęcia jej matki. "Pamiętam karetki pogotowia"

Przypominamy o: Piąte dziecko Żebrowskich. Niespodziewany zwrot akcji i urocza niespodzianka