Mój mąż dobrze zarabiał, ale niektórzy uważali, że obok męża powinna być dziewczyna, której się powodzi finansowo, czyli nie ja. Była nią moja teściowa, Beata.

W naszym domu nie było dnia bez skandali związanych z moją pracą.

Teściowa zawsze wyobrażała sobie obok Michała córkę swojej przyjaciółki, która pracowała jako administratorka w salonie kosmetycznym, a ja stałam się żywą przeszkodą na drodze jej syna do lepszego życia.

Żyłam z tymi myślami, skandalami i przekleństwami przez dwa lata, a potem złożyłam pozew o rozwód. Michał prosił mnie, żebym została, obiecywał, że niedługo się wyprowadzimy, nasze życie się zmieni, a jego matka przestanie nam przeszkadzać, ale moje nerwy były na krawędzi.

Potem nawet zaczęłam mieć problemy zdrowotne z powodu seksu. Co może zrobić kobieta, która nie ma życia osobistego? Praca, praca i jeszcze więcej pracy! Rzuciłam się w wir pracy. Pracowałam prawie 14 godzin dziennie. Robiłem to dobrowolnie. Nie narzekałam.

Popularne wiadomości teraz

Mężczyzna ukrywał fakt, że był bogaty i dobrze, że to zrobił, ponieważ otworzyło to oczy na jego żonę: "Życie jest pełne niespodzianek"

"Mój mąż wciąż domaga się, abym zameldowała go w moim domu. Ale nie dał ani grosza na budowę i utrzymanie rodziny"

"Przez całe życie staraliśmy się z mężem dbać o nasze dzieci i wychowywać je na uczciwych ludzi, ale porzucili mnie na starość"

"Teraz po prostu nie poznaję córki, nasze relacje są bardzo napięte. Ma 16 lat, ubiera się w sposób, który sprawia, że wstydzę się przed sąsiadami"

Byłam zadowolona ze wszystkiego. A potem nagle zdałem sobie sprawę, że mogę pracować dla siebie tyle samo i zarabiać wielokrotnie więcej. Ta myśl zaczęła mnie prześladować.

Wkrótce rzuciłam pracę i zaczęłam zajmować się nieruchomościami. Nie jest to moja specjalność, ale ten fakt mnie nie powstrzymał - osiągnęłam wyżyny w swojej dziedzinie i rok później stałam się jednym z największych przedsiębiorców w moim małym mieście.

W tym czasie miałam już dwa mieszkania w mieście. Sprzedałam je i kupiłam własny dwupiętrowy dom z werandą i działką 10 km od miasta. Wszyscy wiedzieli o moim sukcesie, w tym oczywiście moja Beata.

Dzwoniła do mnie wiele razy, proponowała spotkanie, bo oto nadarzyła się jej okazja - synowa z grubym portfelem. Odmawiałam na wszelkie możliwe sposoby, ale teściowa była nie do zatrzymania.

Pewnego dnia pojawiła się na moim progu z dwiema walizkami. "Skąd ona zna mój adres - Bóg jeden wie - co ty tu robisz?" zapytałam.

- "Cóż, szwagierko, wprowadzam się do ciebie. Będę ci 24 godziny na dobę opowiadać, jakim Michał jest mądrym, przystojnym, odpowiedzialnym mężczyzną.

- Wyobrażasz sobie różne rzeczy. Nie wpuszczę cię, nie zamieszkasz tu, a o swoim Michału możesz opowiadać innym, znam go osobiście.

- Nie, kochanie, mylisz się. Jestem wolnym człowiekiem, mogę mieszkać gdzie chcę. A o Michału jeszcze wiele nie wiesz. Myślałam, że teściowa żartuje. Oczywiście, że żartuje! Mieszkaliśmy razem przez trzy tygodnie.

W jakiś sposób zmarnowała swoje szczęście i nie było jasne, co chciała osiągnąć w tym czasie. Po trzech tygodniach odwiedził nas sam Michał: "Mamo, to nie jest normalne, chodźmy do domu, proszę cię jako człowieka - powiedział - nie możesz tak po prostu mieszkać w cudzym domu.

- Nie, nigdzie się nie wybieram. To jest twój dom, Michał. A raczej nasz dom! - powiedziała moja teściowa, uśmiechając się - Więc kiedy ślub?

Muszę przyznać, że moje uczucia do Michała nigdy nie ostygły. Po prostu przez cały ten czas chciałam udowodnić byłemu mężowi, że nie przepadnę i że mogę zarabiać więcej niż on.

W końcu Beacie się udało. Najpierw Michał zaaranżował kilka "potajemnych" randek, a potem oficjalnie do siebie wróciliśmy, ale ślubu nie wzięliśmy.

Pisaliśmy również o: "Jestem przyszłą Miss Świata: W końcu nie na darmo wydałam pół miliona euro na swój wygląd"

Może zainteresuje: Teściowa uważała, że zrobiła wszystko, co w jej mocy dla swojej synowej, a ta nie była jej wdzięczna. Nie wzięła jednak pod uwagę czynnika ludzkiego

Przypominamy o: Koleżanka Andrzeja z klasy zaszła w ciążę, a on postanowił powiedzieć o tym matce. Na reakcję matki nie trzeba było długo czekać: "Co on zrobił"